Zapraszamy do przeczytania wypowiedzi pomeczowych z konferencji prasowej po spotkaniu Jagiellonii Białystok z Wartą Poznań (3:0). Wygrana dała Żółto-Czerwonym pierwszy w historii tytuł mistrza Polski.
Adrian Siemieniec (Jagiellonia): Nie będę mówić o samym spotkaniu, bo to nie ma sensu. Rozpocznę od podziękowań, nie chcąc nikogo pominąć. Dziękuję mojej Żonie i Rodzinie. To też dla nich, bo wiele dla mnie poświęcili. To nasza wspólna nagroda. Wielkie podziękowania dla drużyny i sztabu szkoleniowego. Dokonali nieprawdopodobnej rzeczy w tym sezonie. Mieli w sobie odwagę, pasję i konsekwencję, żeby ten piękny cel zrealizować. Ani razu w trakcie sezonu nie mówiłem, że gramy o mistrzostwo, a jednak to zrobiliśmy. Podziękowania radzie nadzorczej, akcjonariuszom i dyrektorowi sportowemu za zaufanie. Pod koniec poprzedniego sezonu uwierzono w miłego, sympetycznego trenera z rezerw Jagiellonii, z którymi nawet nie osiągał niesamowitych rezultatów. Łukasz Masłowski zaufał mi, dał mi szansę i dziś jestem z drużyną w tym właśnie miejscu. Przyjechałem tutaj w 2017 roku, przeżyłem wiele momentów, fajnych i słabszych. Poznałem wiele osób, dla których Jagiellonia dużo znaczy. Zrobiliśmy to dla ludzi, dla których Jagiellonia jest najważniejsza w życiu. Oni na to zasłużyli. Wiemy, co dały dzisiejsze rozstrzygnięcia w lidze. Pierwszy raz w życiu nie wiedziałem jak się zachować. Z jednej strony wielkie szczęście i niesamowita radość, z drugiej żal i smutek, że mój przyjeciel Dawid Szulczek opuszcza ze swoim zespołem ekstraklasę. Wierzę jednak, że wrócą silniejsi i jak najszybciej zasilą szeregi elity. Wiem, co ten sukces znaczy dla tego miasta. Dwa razy byliśmy o włos. Klub ma piękną i długą historię. Dzisiaj przeszliśmy do historii i to niesamowite. Zapewniliśmy sobie w Białymstoku i poza jego granicami nieśmiertelność.
Dawid Szulczek (Warta): Gratulacje dla Jagiellonii za zdobycie mistrzostwa Polski. Mierzyliśmy się z najlepszą drużyną w kraju, grającą polotem i fantazją, strzelającą gole w finezyjny sposób. Nam tego niestety zabrakło. Jagiellonia ma świetnego trenera i człowieka. Graliśmy dziś o życie z najlepszymi. Mieliśmy wszystko w swoich rękach w ostatnich dwóch kolejkach. Przeszliśmy długą drogę, a los nie byl dla nas łaskawy. Dopiero 30 minut przed końcem ostatniej potyczki tego sezonu znaleźliśmy się w strefie spadkowej. Przez dwa lata skutecznie jej unikaliśmy. Popełniłem po drodze błędy, ale zrobiliśmy tyle, ile mogliśmy. Mogliśmy zrobić coś inaczej, zarówno sztab, jak i zawodnicy. Czasu jednak nie cofniemy, spadliśmy z ligi i zobaczymy co nas czeka w przyszłości.
Taras Romanczuk: Buzują emocje. Dziś jestem jednym z najszcześliwszych ludzi w całej Polsce. Przed wszystkim chcę podziękować dla sztabu i trenera. Po pierwszej kolejce i porażce 0:3 z Rakowem oni uwierzyli w to, że jesteśmy dobrymi piłkarzami. Dziś zdobyłem pierwszą bramkę w sezonie, w tak ważnym spotkaniu. Na treningu udała mi się ta sztuka, więc żartowaliśmy wspólnie, że to jest ten moment i punkt zwrotny. Trafiłem do siatki i bardzo się z tego cieszę. Fajnie, że Jesus i Rui również zdobyli bramki. Cieszmy się chwilą. Jestem doświadczonym zawodnikiem, ale przede mną coraz mniej treningów, więc musimy doceniać każdy moment. Teraz chcemy świętować.
Dominik Marczuk: Będę śledził powołania do reprezentacji. Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, żeby pojechać na Euro. Jednak jeśli się nie uda, to będę dalej ciężko pracował, aby zasłużyć na kolejną szansę przy innej okazji. Moja historia pokazuje, jak piłka nożna jest przewrotna i ile ciężką pracą można osiągnąć. Przyszedłem z niższej ligi, na początku nawet nie wyobrażałem sobie takich liczb. Z perspektywy całego sezonu jednak oceniam, że one mogły być nawet lepsze. To nie jest jednak moment na wybrzydzanie. Czas na świętowanie.


Dodaj komentarz
*